Limelight Prison Muscles are Backseat Driving through the Desert Gate


“The adoration of this mess called oneself is the commonest and most binding and limited religion.” ~ Maurice Nicoll

This essay is dedicated to the ones we lost along the way.

Each of the eleven sections in this essay covers a specific point, more often than not, prompted by questions I've recently been asked. Some of these sections are related to each other. They chiefly deal with the Left Hand Path, HP Lovecraft, the Cthulhu Mythos, and the Fourth Way as taught by Gurdjieff, Ouspensky, Nicoll, and others. I hope this lengthy, scatter-point essay helps Cultists better understand the nature of our Great Work. Sometimes, seeing a problem through new eyes helps us learn how to conquer it. Dude Tyson aka Visionary of the Nigrescent Feasth Nakhometh Law-hater assisted me in the writing of “Limelight Prison Muscles are Backseat Driving through the Desert Gate”, especially section III.

This first section, directly below, is a continuation from the short story I began in my last Cult of Cthulhu essay, “Our Viridescent Teaching”. This new piece is more in keeping with the Lovecraftian vibe we've got going on over here at the CoC. Enjoy!



I.

The man finished his fruit smoothie and walked to the kitchen door which led to the back porch. He wanted to visit that place he most feared. Prove to everyone that he wasn'ta coward.

The backyard was lush and green, overgrown some would say, and enclosed by a fence. It looked like a fairly typical suburban backyard, except for the large hole within spitting distance of the porch. Well, the man referred to it as a hole. Others called it a well, as there was a stone ring around the seven foot diameter opening.

The man supposed that people could call it what they liked. Just to himself, in his own private thoughts, he sometimes fancied it a pit leading down to Hell itself. He frequently saw things darkly ever since the psychological trauma which occurred in his youth. The Hell-Pit. That's what the dark place in his imagination called it. After all, it looked ominous and was utterly mysterious in nature. But when speaking of it to others, he simply called it “the hole”. Jasper was the exception, of course.

Kto zrobił na plac i dlaczego? Że nigdy nie był w pełni wyjaśnione przez byłego właściciela nieruchomości, choć kilka zapytań zostały wykonane. To właśnie tam na przedmieściach, w unblinking, patrząc na niego jak bezgwiezdną oka.

Słońce zaczyna się ustawić.

Mężczyzna przeniósł się bliżej, aby lepiej patrzeć, smak pysznych owoców nadal z nim. Po bliższym przyjrzeniu zauważył półprzezroczyste zielone istoty wokół krawędzi Hell-Pit. To pozostałość, czy cokolwiek to było, nie było tam ostatni raz odważył się jego ganek z powrotem, może tydzień lub dwa do tyłu.

Obecnie, człowiek, przyjaciel wyszedł do niego dołączyć na podwórku. Ubrany był w kurtkę kamuflażu, który wydał mu się jeszcze bardziej czyste cięcie, niż w przeciwnym wypadku.

"Jak był koktajl?"

"To był dobry. Bardzo orzeźwiający ".

"Gdzie jest dziewczyna?"

"Pracuje noce teraz. Samantha opuścił około godziny temu, tuż przed przyjechał. "Powiedział, patrząc na Jaspera, który patrząc w otchłań w czerni ziewanie, z bezpiecznej odległości około dziesięć metrów.

"Jestem zaskoczony, widząc cię tutaj".

"Tak, wiem. Chyba mnie zawstydził do niego. "Mężczyzna powiedział, wycierając ostatnie jego banana, ananasa, truskawki i pomarańczowy napój o smaku z dala od jego ust.

"Powiedziałam to," że się boisz o swoim własnym podwórku. " To wszystko. "

"Moje podwórko nie strasz mnie. Że Bóg dziura opuszczony mnie przeraża. I swobodnie przyznać. "

"Przynajmniej jesteś szczery, Collins. Szkoda, że ​​nie jeden na mojej posesji. Lucky Bastard ". Jasper powiedział, jego uśmiech niemal zamienia się śmiechem.

"Nie, nie."

"Tak, mam. Kocham dziwne gówno takiego. Gdyby tak było w moim podwórku, byłbym tu co dzień. "

"Nie powiedziałbym, że gdybym ci powiedział, co widziałem ostatniej nocy. Nie jestem nawet pewien, czy chcesz w to uwierzyć. "

"I może. Spróbuj mnie. Co widzisz? "

"To było w czasie burzy. Wiatr gwizdał, grzmot wstrząsnął domem, okresowe błyski światła ... one mnie kusi. Cholera, nie powinienem był spojrzał. Całą noc, mam dziwne uczucie, że coś może być roboczą swoją drogę tę dziurę ".

"To znaczy bramę, nie sądzisz?"

"Nazwij to jak chcesz, Jasper, ale kiedy spojrzałam przez okno kuchni, gdy burza szaleje na jego wysokości ... Mógłbym przysiąc, widziałem macka wyjść z tej piekielnej jamy ustnej. Potem, kiedy odrażające piorun pozwolił mi zobaczyć całą rzecz wijące darmo ... Jezus Chrystus! I prawie go nie ".

"Odrażający, prawda? Widzę, że nie całkowicie zapomniał o tych książkach pożyczyłem w zeszłym roku. "Jasper powiedział.

"Tak, myślę, że kilka rzeczy tkwi". Collins powiedział. "Wiesz, od czasu incydentu byłem zaintrygowany przez nieznanych tajemnic kosmicznych, wszystkie te rzeczy."

"Zaintrygowany, ale też boi się rzeczywiście zbadać każdy z nich." Jasper zauważył.

"Prawo".

"Czy ty mówić o seryjnym mordercy, co wydarzyło się coś, gdy byłeś młody?"

"Tak".

"Ok, więc burza sprawiło, że w paranoję. Rozumiem. Widziałeś jakiś demon z kilkoma mackami i tysiącu oczu. Rozumiem twoje obawy. Albo, powinienem powiedzieć, spodnie-sram strach. Ale dlaczego jesteś tu teraz, Collins? Dlaczego po prostu nie zatrzymać w środku? Do diabła, dlaczego nie przenieść? "

"Dlaczego nie zawsze zadzwonić do mnie przez mojego imienia?" Kyle Collins poprosił.

"To tylko, co robię." Jasper uśmiechnął się. "Chcę wiedzieć, dlaczego nagle mieć jaja, żeby stanąć zaledwie kilka metrów od bramy?" Powiedział, ręce w kieszeniach, wskazując buta na czerń. Czerń, który wydawał się być wypływa, zaciemniając wszystko w pobliżu.

Collins zwrócił swoją uwagę na niebie, zobaczył słońce prawie nie ma. "Chyba sobie sprawę, że nie ma sensu się bać. Cokolwiek jest w tej dziurze jest tam. Nie można zmienić niczego bać jest. Dlaczego nie ogarniamy? "

"Dlaczego nie ogarniamy??" Jasper krzyknął, patrząc na swego przyjaciela niebieskimi oczami. "Zostałeś krycie z tego slimy bramy do Y'lon'gheau na swoim podwórku przez około trzy lata. A teraz mówisz, że jesteś gotowy do tak cholernie ogarniamy? "

"Slimy bramą do Y'lon'gheau? Wow, to ezoteryczny odniesienia. Czytasz za dużo, Jaspera. Założę się, zwijają się przy ognisku z tych starych księgach same niemal każdej nocy. Oznacza to, że każdej nocy nie jesteś tu patrząc na moje dziury w ziemi ".

"Stary"? Jasper powiedział, śmiejąc się. "Gdybyś tylko wiedział, jak starożytny te książki są! Odręczne krwią zamiast atramentu i oprawiona w skórę człowieka, Collins. Tak, ponownie odwiedzić shuddersome prozę tych uczonych, szaleńców, i magów czarnych. Dobrze jest wrócić do tego, co najcenniejsze, od czasu do czasu. Lubię rozszerza swoje horyzonty ".

"Masz na myśli zatapiając się do nowych głębi?"

Jasper uśmiechnął się. "Rzeczywiście".

"W każdym razie, tak, jestem gotowy do przyjęcia go -. Cokolwiek to jest" Collins powiedział, założonymi rękoma, tylko patrząc daleko w bezgwiezdną pustkę przed sobą. "Poczekaj chwilkę, jak nie wiesz co czołganie z dołu miał te wszystkie oczy?"

"Czytałem zbyt wiele."

"Nie, nie sądzę. Czytałem te same książki masz. I na pewno byłoby przypomnieć coś takiego, co wyszło z tego slimy bramy do miejsca, gdzie nasz wszechświat kończy się i następny wszechświat zaczyna, jak to nazwał. Prawie każdy ohydne rzeczy opisane w tych książkach dał mi koszmary w jednym punkcie lub innego. Dzięki za który, nawiasem mówiąc. "

“You're welcome.” Jasper said, crouching down to examine the greenish residue around the stone rim. “One tome in particular, I used it to do a little astral traveling. You'll never guess what I saw – such sights… such hideously tremendous sights, Collins. That demoniacal visit told me that your Hell-Pit there is somehow connected to it.”

“What! Are you serious?”

“I've never been more serious.”

“You're not fucking with me?”

“No. I'm not fucking with you. Not this time.”

“Oh, man. This is too much. Maybe I should take Samantha and just get the Hell out of here when she gets back from work?”

“Look, you're tired. Probably on sensory overload from drinking that fruit smoothie coupled with being so close to the hole. Why don't we go inside before it gets too dark out.”

“Obviously, you know more than you're saying. Tell me exactly what's going on. Who created the pit, gate, or whatever it is and why?”

“I'll do you one better, Collins. I'll take you down there, we'll explore it together. What do you say?”

Collins watched the pit for a moment, half-expecting something loathsome to ooze out of its forbidding black mouth. “I don't think so.”

“You'll never be free of it with that attitude.” Jasper looked disappointed. “Go then. Just walk away from your house. You think Samantha will go along with your paranoid delusions?”

“Well…”

“What about your preoccupation with dark things. Didn't you tell me she almost broke up with you awhile back for something similar?”

“Yes, she found a book on modern-day satanic practices. And Samantha went crazy.”

“Maybe this is different. Just tell her what you saw come out of the gate, and now you both have to leave the house for good. She might understand.”

Collins thought about it, realized Jasper made a good case. “Ok, I'm in.”

“Excellent. You're made the right decision. But I should warn you… the things you will see – unspeakable. Your pit is actually a gateway to some region of Hell only hinted at in those books. I cannot accurately describe the beings from that other world. However, you should know that they are far removed from anything resembling our own species, not only physically… I'm talking about their understanding of the universe, too.”

He began to lose his nerve; thought about all the people who said he was over-sensitive and weak. Collins knew he had to do this. It took him only a few seconds more to remember himself. “When are we going?”

“Tomorrow night.” Jasper said. His voice was just above a whisper. “I'm getting hungry. Let's go inside.” He turned towards the house. “You can make me one those fruit smoothies.”



II.

Recently, a Cultist asked me if Awakening was redundant. He wanted to know when the focus would shift from intangible self-awareness to getting his hands dirty. In other words, when does philosophy end and action begin? The following is what I told him; however, I'm going to expand on that because his question was an important one.

When does Awakening become manifesting? That's like asking, “At what point do our legs become worthless during our trek through the desert?” Awakening allows us to see our destination in the first place and embark on such a journey. Awakening is never redundant. It never becomes useless or unneeded. The struggle to Awaken is the skeleton upon which our meat throbs and flesh hangs. Action requires philosophy or else we're just talking about simple reaction… living passively, being carried along the natural stream which inevitably leads over a cliff. Passive living is what ordinary people do. Cultists make the journey because they choose to – we create our own current. Therein lies the difference.

Let me tell you something about nature. It doesn't accept us. Humans are unnatural because of our superior intelligence – which gives us the potential, as self-developing beings, to reach higher levels of consciousness. Higher consciousness allows for True Will. Because we can think and feel in multiple dimensions at once, man is an abomination in the eyes of mother nature. To get even, she constantly strives to bring us down to her level. Nature does this by programming an insatiable lust for ignorance, laziness, and negativity. Sometimes, we can't help being douche bags. That's a sad fact of life, but cheer up. We can always decide to break our programming once we realize that everything is quietly manipulated by nature.

Co możemy zrobić? Well, in the beginning, we can do almost nothing. Noobs have very little to work with – no self-awareness, no knowledge, and no faculties which can process our mechanical aspects into something of finer quality. Man starts out with nothing but his machine life, operating at minimum efficiency. He is nothing and can do nothing. Awake, man can do. Asleep, there is no chance of directing his True Will. True Will does not belong to machines, only organic life. It can't be discovered by accident, and it can't be utilized without intentional suffering. One cannot simply take the path of least resistance to its door. If you wish to have any hope of reaching your intended destination, then you'll need both your legs – you will need to Awaken. Struggle to keep the mindful state alive within yourself.



III.

Oto pytanie. Jak popularyzować 4th drogę wśród CoC? Ludzie szukają jak temat jest dla nich znaczenie. Ty i ja może cenią jestestwa dla niego samego, ale inni ludzie często myślą: "jak to się mi pomóc z tym, co staram się robić na świecie?" To również wpisuje się w tematykę poszczególnych esejów Cthulhuist na Ścieżki Lewej Ręki, który sprawia, że ​​istotne tle satanistycznego wielu kultystów.

Człowiek nie może zrobić bo jest mechaniczny. Rzeczy dzieją się bez jego woli jest zaangażowany od maszyna nie ma Prawdziwej Woli. W jaki sposób tworzenia nowego siebie, prawdziwego siebie, pomóc człowiekowi? Nic nie może być dokonany podczas gdy nasi fałszywi drybluje przymus jej wyimaginowany woli. Czwarta Droga zaczyna się na początku. Jest to język postępu, poszukiwania autonomii, siły i Self-ubóstwienia.

"To nie siła, ale czas jest, wielkich uczuć sprawia, że wielkich ludzi". ~ Nietzsche

Można się zastanawiać, jak Czwarty sposób jest rzeczywiście istotne dla Twojego życia. Możesz powiedzieć: "Dobra, nie śpię. I co teraz? "To trudniejsze niż to, oczywiście, ale to instruktażowe esej nie jest dla noobów. Zakładam, że większość czytelników zostały już wprowadzone do 4 Way lub KU. Jeśli jesteś całkowicie niewtajemniczonych, to napisz do mnie na wolnej PDFie kultu Cthulhu.

Tak, masz Przebudzony ... przynajmniej na jakiś czas. Uczucie specjalny masz jeszcze konta? Mimo wszystko, większość praktyków Ścieżki Lewej Ręki mieć ubermensch fantazja schowany gdzieś w sobie. Ale nie tylko chcą się obudzić. To za mało, za mało! Chcemy, aby najbardziej opętanego zjawisko: zasilania. A nie rodzaj wartości niematerialnych mocy mistyków guru, którzy mają całkowitą wiedzę i kontrolę nad sobą. Nie, praktycy LHP chcesz, aby ludziom głowy eksplodują. A jeżeli to niemożliwe, uzyskać określone i kontrole gotówki!

Wszystko, co przychodzi później - po przebudzeniu, jeśli nadal chcecie. Znaczy to, że jawy przełącznika listy dialogowej światła włączamy kiedy chcemy coś i wyłączać kiedy nie. Podwyższona samoświadomość nie jest zbędny. To zawsze pomaga nam w eksplodujące głowy, coraz określone, a zarabiają kontrole w odbiciem zniszczenia, pożądanie i rytuały nastrojów omówione w Biblii satanistycznej Antona Szandora Lavey firmy, które ja również polecam).

Większy poziom świadomości sprawia, że ​​łatwiej osiągnąć nasze cele. Wyobraź sobie komputer rozproszony przez nonsensów dnia codziennego. Zamiast się przejście do strony, którą chcesz, komputer staje się coraz sidetracked przez random crap mającej nic wspólnego z wykonywanym zadaniu. Jesteśmy tak samo nieskuteczne jak rozproszony komputerach - chyba, że ​​Awaken ze snu życia. Jak się okazuje, czwarte metody Way mogą być wykorzystane do żyć poza cztery ściany swojego psychiki własnej zaangażowanej.

Ile człowiek może "przejąć ich życia" w tym incarceral rzeczywistości jest pytanie pod ręką ... albo wąs. Wygodne, spełniając więzienia nadal jest życie w więzieniu. Nawet jeśli to nic wielkiego, takich jak minimalny zakładu ubezpieczeń, może być zawsze lepiej. Na szczęście, można było podjąć kroki. Nawet jeśli nasze wysiłki pozornie spełzną na niczym w tym wirze marności, to przynajmniej służyć jako punkt wyjścia. Jesteśmy zawsze biorąc niewidzialne kroki po drabinie. Wydaje się, jakby nie robią postępy, ale to dlatego, że zdarza się tak, cholera wolno. Uczymy się dostroić do naszych pragnień, przełożyć je na cel, rozpocząć korzystanie z materiału wokół nas go zrealizować i dostosować do nieprzewidzianych okoliczności, które prawie zawsze towarzyszą tego materiału.

Jedno jest pewne: jeśli masz zamiar zatroszczyć się o swoje życie, najpierw musisz zatroszczyć się o siebie. Jesteśmy fundamentem dla wszystkich zewnętrznych zmian. Mamy także do utrzymania go w czasie. Życie to seria koncentrycznych okręgów. Aby rysować innych siłom grawitacyjnym naszej orbicie, musimy stać się jak kryształ,, gwiazdy lub ciała niebieskiego. Musimy zwiększyć naszą siłę grawitacji. Emanować aurą przyczynowego kontroli - mundanely, nie mówiąc już magicznie - musimy opanować koncentryczne okręgi w nas samych, poczynając od najgłębszej kręgu: pragnienie zmiany.

To nie wszystko wewnętrzny, choć. Czwarty proces Sposób identyfikacji pomocników i inhibitorów w sobie może być łatwo przetłumaczone na zewnętrznym wykonywania - co wpływa w naszym życiu są pomocne lub szkodliwe dla co staramy się być? Spójrz na świat z zestawem nowo egoistycznych, oczu ambitnych. Jak między-wymiarowej monady duchowej gwałtownego spadku w dół do sfer materialnych, zaczynają się swojej wizji, i pracować do tyłu w dół łańcucha o szczegóły natychmiast praktycznych. Uważaj na siebie, jak szczotkować zęby, zjeść obiad i porozmawiać z przyjaciółmi. Tak jak obserwować siebie, także psychicznie wnikliwie swoje życie. Nauczyć się wzorów, struktur władzy, i mechanikę swojego zamieszkania, miejscu pracy, twoja społeczeństwa, i oczywiście voidal U. z zewnątrz.

Start małe. Nie musisz rzucać się od razu do zostania dyktatorem planety (choć wasze powołanie mogłoby z pewnością kończy). To pierwszy moment osobistej świadomości sytuacyjnej często czuje się jak otwarcie niechlujny szafie: zdajesz sobie sprawę, jak chaotyczna, odwrotny do zamierzonego, chaotyczna i zaniedbana cała sprawa była przez wiele lat swojego życia. Pierwsze kroki mogą wydawać się oczywiste - "dlaczego nie myślę że wcześniej?" To punkt. Nie myśleliśmy wcześniej. Nie żyli świadomie lub umyślnie.

Teraz jesteśmy po pierwszych etapach, musimy zachować na niego. Mówi się, że ktoś, kto spędza godzinę dziennie na coś stanie się autorytetem w nim przed długi. Najlepsza rada ... lub najgorsze!? To prawie brzmi bardziej jak teoretycznym celem niż praktyczne zalecenia. Kto ma godziny dziennie poświęcić na coś? Dlaczego tylko godzina? Chodzi o to, że ciągłe ofiary (umyślna cierpienie) są wymagane w celu stworzenia wspaniałych zmian.

Rozbudzone ludzie przypalony tę szlachetną ofiarę w ich umysłach: wysiłków. Pamiętają do Self-Pamiętaj! To jest Alfa i Omega dzieła. Bohaterowie konsekwentnie podjąć żmudną gościńcu, ponieważ mogą one przywołać emocjonalną energię paliwa determinacji. Pasja tworzy bohaterstwo. Bez emocjonalnego komponentu, praca jest zbyt słaby w nas coś zmienić. Sprawiają, że emocjonalny, wizualizacji, czego konkretnie chce osiągnąć, odkryć, dlaczego czujesz się w ten sposób, to należy rozmawiać, pozwalają Utworu do swojego życia ... życie nas wszystkich. Jeśli zapominamy, dlaczego walczymy, aby obudzić, potem moc Pracy nie może zablokować te denerwujące wpływy z życia, które otrzymujemy na drodze, blokując widok naszej głębszej jaźni.

W rzeczywistości jest to absolutnie możliwe, mieć na uwadze logicznych powodów, dla których możemy zrobić coś razem z silnymi, emocji jazdy. Nasze racjonalne umysły muszą przypominać nam na nowo przeżyć emocjonalnych doświadczeń, poczuć pasję na nowo. Emocje muszą kierunek. Bez kierunku lub z zamiarem, emocje śledzić natury prądu. Nic nie mogłoby być bardziej naturalne lub nieświadome niż nasze uczucia dryfuje w ich swobodnej przypływy i odpływy, jak pragnień wszechświata. Logiczne części naszego mózgu próbuje ustawić nasze uczucia na dobrej drodze, jeśli wystarczająco prawdziwa wola został wydobyty z naszego rdzenia. Intelektualne i emocjonalne ośrodki muszą współpracować dla obopólnych korzyści.

Ten rodzaj poświęcenia wymaga samego siebie, który nie tylko pomysł, czy system idei może zaoferować. Kartografia nie jest taki sam jak w rzeczywistości dokądś zmierzam, mapa nie jest terytorium. Cult of Cthulhu zaszczepia znaczenie tworzenia tej osobistej rdzeń, ale nasza religia kwantowa nie mogą zastąpić wysiłku. Jednostka jest na własną rękę, jeśli chodzi o pracę tych ezoterycznych mięśnie, te mięśnie więzienia. Cultist musi znaleźć drogę do intelektualnych i emocjonalnych centrów Ujednolicanie przy użyciu wspólnego celu. Po czwarte szkół Way uczyć, studenci uczyć się i umieścić swoje nauki w praktyce. Kult staraniach Cthulhu znaleźć zdolnych uczniów.

Jest to łatwe dla ciekawskich wpaść w pomyłkę nauki pomysłami i zakładając, że wszystko jest z nim, następnie przejść i uczenia się kilka nowych pomysłów. Połączenia i specyfiki są interesujące, ale zbyt często tracimy krytycznego myślenia zamiast asocjacyjnej myślenia - porównywanie jabłek do pomarańczy lub limonki do cytryn bez uwzględnienia każdego owocu indywidualnie. Możemy pokusić się piętrzą je w naszych noggins do wielkiej encyklopedii bez inwestowania zbyt wiele o sobie. To nie o to chodzi Czwartej Drogi. To nie sprawa gdzie po prostu nauczyć się raz i to wszystko. Nie, raz może zbyt łatwo można zapomnieć - nie jest sto razy tyle! To trwa tysiąc chwile Self-Remembering przed Magnetic Center może być z powodzeniem instalowane w naszej maszynie. Tu nie chodzi o budzenie się tak często gdy wygodne. Chodzi o pobyt Przebudźcie się jak najwięcej. Czas trwania buduje rozpędu, a już możemy spać nieprzerwanie, większa intensywność naszej świadomości. Intensywność może działać jak laser, osobliwy nacisk w stanie wypalić dziurę przez wszystko - nawet nasze zdrowie psychiczne; wszelkiej przeszkody do naszego lasera.

Początkujący prowadnice w medytacji często ostrzec lekarza o tym, jak zaskakująco trudno jest utrzymać stałą uwagę na kilka minut na raz. Cytując Demian, to stała obecność samego siebie jest "tylko naprawdę trudno coś tam jest". Teraz wyobraź sobie, utrzymując naszą uwagę zamyśleniu ustalony na obiekcie, lub utrzymywanie wizualizowanego obraz w naszym umyśle - przez wiele godzin lub nawet dni bez naszej uwagi miga! Brzmi trudne, prawda? Powinno być. Taki człowiek jest prawem dla siebie samego, jest to coś tylko Man # 7 może zrobić. Teraz ty zaczynasz rozumieć ryzyko i korzyści wynikające z Self-ubóstwienia?

Koleś Tyson widział, że mogę oglądać Awakening jak ponad świadomości sytuacyjnej. On ma rację. Skupienie uwagi jest to, co 4th praktycy sposób nie, ale to ćwiczenie intelektualne jest zakorzenione w czymś, co logika nie jest w stanie wyjaśnić. Używamy uważność w celu dotarcia do świadomości - powyżej stanu zwierzęcego, nad naturą. Ludzka świadomość posiada dostęp do stanów meta-rzeczywistości, które są bliżej Boga niż cokolwiek innego na świecie.

Ci, którzy otwierają się na gnozy może doświadczyć rodzaj wysokość i głębokość mówię. Ci, którzy są zamknięte dla takich zjawisk prawdopodobnie nigdy nie zrozumiesz. Czy takie rzeczy jak Czwartej Drogi, Ścieżki Lewej Ręki i naszego kultu paradygmatu wymaga skok wiary? Osobiście nie sądzę. Estetyczne lub potencjalnie przydatne systemy przekonań (tak, nawet duchowe te, które nie mogą być "dowiedzione") zasługują na okres próbny. Jeżeli nas wyrzucasz bez namysłu, to prawdopodobnie jesteś zadowolony z nastawieniem, które aktualnie posiadasz. Jesteś sztywny i blisko poglądach. To śmierć w ezoteryzmu.

Even Cthulhu Cultists who are firmly committed to our viridescent teaching have the possibility of change. When does subtext start becoming the actual text? You see, we can go deeper. There are layers of detail beneath the surface. Scratch another layer away and there's still more! A Cultist can always go deeper, just as he can always go higher. There are questions waiting to be asked, answers waiting to be given, and parallels waiting to be recognized in our daily lives. One interpretation will do for today, but our understanding should grow through the years. This too is a process.



IV.

Backseat driving is obnoxious. What driver enjoys some jerk sitting behind or next to him, telling him what to do? We all hate that. It's only natural. Of course, the hate should set off some kind of alarm in our head. Being driven to a feeling or state, especially a negative one, is the opposite of deliberately trying to experience a particular state… hopefully a positive one. Losing control is weakness. It is failure, sleep. When we give in to those random 'I's who believe they always speak for us, we are lost.

Backseat driving is a part of me, a part I try to suppress. Suppression. That's how it starts. We see a negative emotion leading us wherever it wills us to be. Jumping perspectives for a moment… A beginner, if he's lucky, decides to shut it down just as it starts bubbling up to the surface. He bites his lip, holds his tongue, or makes some sort of gesture – something to let himself know that a false lesser 'I' has been unmasked. That 'I' is not us; it masquerades as us.

Po staliśmy z siedzibą we Pracy, możemy zrobić więcej niż tylko tłumią nasze negatywne emocje. Ostatecznie mamy możliwość zatrzymania rzeczy przed ich rozpoczęciem. Jesteśmy bardziej świadomi naszej emocjonalnej centrum i naszych wyzwala - te rzeczy, które ustawione nas wyłączony. Man # 4 może uniknąć wyrażania negatywnych emocji, zanim ma szansę porozmawiać z naszych ustach, zanim jeszcze stanie się "ja". Man # 5 nie ma wyboru, ale kontrolować jego emocjonalny obwody, przekierowanie trujący energii.

Te dni, gdy jedno lub więcej z mojego "ja to chce szczekać zamówienia na kierowcy, walczę, aby wzrosnąć powyżej. Wznieść się ponad sytuacji, i wznieść się ponad "ja". Czasami myślę, że zawsze będę maszyna część ... część mnie, w każdym razie. Kawałek mnie powinien zawsze być mechaniczne i bezużyteczne. Ale porcje ja nieustannie pracować, mojej istoty - które zawsze powinny być organiczne, świadomy, i na jawie. Tak długo, jak podejmowane są wysiłki.

Czasami mam poślizgu. Nie zawsze pamięta się lub pracować z maksymalną wydajnością. Jednak te dni jestem świadomy, że zawsze popełniają błędy, że moje podejście ma niedoskonałości. Ja też jestem, na szczęście, świadomość, że doskonałość nie jest moim celem. Ewolucja jest. Przenoszenie coraz bliżej do perfekcji, nie ważne jak się powoli, jest więcej niż wystarczająco dla mnie. Niewielki postęp na każdym kroku - to mój cel. To właśnie pozwala mi robić to, co robię i być kim jestem: Ipsissimus Kultu Cthulhu.

Jednym z "ja" czuje, że musi powiedzieć kierowcy, powinien on przejść szybciej lub wolniej lub uzyskać w środku pasa. Kolejny "ja", bardziej doświadczony i dostrojony do pracy, realizuje powinien milczeć. Istnieją inne "I to działa w tle jak jakiś wysoko rozwiniętych algorytmu na łonie natury, który każe ryby gdzie pływać, ptaki latać, i drapieżniki gdzie znaleźć swoje ofiary. Wzorce w naturze! Ale ci "I to nie czynnikiem w konflikcie w centrum uwagi. My nie jesteśmy zazwyczaj świadomi nich. Tak, mówimy coś do faceta za kierownicą czy nie? Czy nasza backseat zwycięstwo kierowca lub +4-ty praktykujący Way? Tarcie między woli przeciwnej (jeden fałszywy, jeden true) wytwarza energię - energię, które mogą być używane do Przebudzenia.

Dla tych, którzy chcą głębiej, możemy zorientować się gdzie to chęć jazdy backseat pochodzi z? Kontroluj problemy? Lęk? Usterka? Trzeba kierować? Każdy z nas ma cechy, które są dobre, złe i obojętne. Znajomość tych cech przechodzi długą drogę do zrozumienia siebie. Błyszczeć w świetle jupiterów na komputerze, aby zobaczyć gdzie są błędy ... rdza, luźne śruby, wadliwe okablowanie - elementy te zapewniają nam ludzki i zbyt mechaniczne.

Dziedziczymy wiele z tych części maszyn od tych wokół nas. Reszta jest na podstawie wpływów na życie, co widzieliśmy w świecie. Dupki obfitują. Bierzemy repliki od nich, ponieważ to w jaki sposób uczymy - mimikra. Gdzie są wzorce, które przekroczyła swoje maszyny? Są z całą pewnością bardzo nieliczne.



V.

Używam frazę Ścieżki Lewej Ręki, ponieważ działa dla mnie. Jest to prosta i dobrze udokumentowana dychotomia dobra ze złem. W tym przypadku "dobry" jest zła i "zło" jest dobre. Oczywiście, moje rozumienie pozwala na podejście nieco zrównoważony ... praktycznym rozwiązaniem. Nie wyimaginowane "droga pośrednia", ale jedna trzecia strona wykute z najskuteczniejszych aspektów ciemności i odpuszczana przez fragmenty światła. Co zrobiłem było tak: Wziąłem Ścieżki Lewej Ręki w podstawowe założenia, kształtując je do moich specyfikacji, dając LHP kierunek, dając stosujących straszny cel. Narysowałam czarną trapezu wokół niego ... czarny trapezowy żadnych wątpliwości sączącą choleryczny zielone strumyki z pulsującym, jasne, błocie pośniegowym złowrogą.

Rozumiem podejście całościowe. Widzę elegancką syntezę sił nie sprzeciwiali ale jednoczy pod różnymi kątami. Wszystko, co jest rozumiane i brane pod uwagę przez Kultu Cthulhu Kapłaństwa. Jednak bądźmy realistami. Człowiek istnieje we wrogim świecie, jednego, który aktywnie przeciwstawia się z nami. Zamiast próbować wczuć się w panów, jestem skłonny walczyć, aby być kontradyktoryjności. Te pomniejsze bóstwa ziemi, którzy celowo nieograniczający ewolucji ludzkiej ... one są moim śmiertelnym wrogiem.

Więc, moja Ścieżka Lewej Ręki może nie być to, co czytałem o innych. Może wydawać się zbyt szokujące lub dualistyczny dla niektórych. Niewiele będzie wstrząśnięty po prostu, ponieważ widzą Venger nazwa Satanis załączeniu. Tak będzie. Uczę w szkole, szkolenie przyszłych żołnierzy ciemności. Wyjadę z kości słoniowej wieżach niuans 20 LHPism wieku do filozofów YouTube. Cult of Cthulhu jest zdecydowana boskość do człowieka, czyniąc go Bóg. Nie umieścić tego człowieka do boskości, skutecznie niwecząc jego istotę.

Powiązane pytanie prosił mnie było tak: "Dlaczego Self-Ubóstwianie? Dlaczego skupiać się na Boga, a nie demonów? "Cóż, to wszystko jest o progresji. Nie może być punktem końcowym do ewolucji człowieka i spełnienie jego walce o coraz wyższych stanów świadomości. Up, Up, Up Ziggurat lickety-split! (Dziękuję, Arnold Judas Rimmer) Bóg jest moim celem. Nie chrześcijański Bóg lub bóstwo z konkretnego wyznania. Używam Boga w sensie ogólnym. Jeśli to nasuwa się pytanie bez odpowiedzi, "Czym jest Bóg?", To tak będzie. Kto do cholery wie?? Bóg jest niepojęty (lub on jest?). Myślę, że z Devils jako arcy-demon generałów dowodzących rozszczepione żołnierzy kopytnych. I myślę wielcy stary jak Devil-bogów ... antytezą tych demiurgic sił, które utrzymują człowieka oświetlenie zanurzona.

Ok, why not strive to become a demon? Sure, go ahead. But make it a demon that is as powerful as it is unknowable. A demon or Devil who can see all sides at once, utilizing objective consciousness and able to understand that which is beyond him – to me, that is a God. It's what I'm working towards. Others should feel free to envision something completely different… such as a reality programmer who exists outside space and time. Is that God? It could be. For me, it doesn't matter. Whatever you want to call your highest potential, that's what I'm talking about. I think that's a worthy goal. Don't let linguistic semantics confuse the issue. God, demon, Devil, programmer, Old One… a lot of this comes down to personal aesthetics.



VI.

When does metaphor blur into reality, reality into metaphor, and back again? All the time. We never stop filtering reality through our own subjective and comparative senses. How many shades of interpretation do you have to cross before you are thinking exactly like me? A few… or a few too many? Religion is symbolic. We use it to conceptualize certain ideas which are difficult to think about and even harder to discuss. Such ideas are abstract, such Gods unspeakable. Who knows exactly what all of this translates into? We do the best we can to understand and be understood. To wszystko. And even that is more than the universe usually allows.

Ile osób na tym świecie aktywnie starają się nie rozumieją się nawzajem? Jeśli kiedykolwiek rozmawiał z kimś, kto nie zgadza się z tobą, to nie powinien iść na zbyt szczegółowo dotyczące trudności znalezienia wspólnej płaszczyzny. Nawet jeśli oba argumenty przeciwne pochodzą z tego samego miejsca lub prowadzić do tego samego celu, zawsze będzie konflikt. Zamiast skupiać się na tym, co jest uzgodnione, najbardziej doskonalić się na nieporozumienia. To (ludzkie) natura, niestety - uniwersalny program. Moja rada: wzrost powyżej. Argument jest wspaniałe, ale jest czas, aby zatrzymać kłótni. Kiedy walczą ze sobą, przestać walczyć z pasożytnicze pomniejszych bogów ziemi.

Lubię używać kategoriach religijnych w celu doprowadzenia więcej energii, pobudzenie i powagi do najważniejszych rzeczy, które muszą zostać przedyskutowane. Zamiast przebudzonego lub po osiągnięciu obiektywnej świadomości, możemy użyć zbawienie słowo. Świadomy krąg ludzkości staje się Królestwo Boże, Emerald Brytanii, Niebo, raj, lub ewentualnie utraconą R'lyeh miasta. Postrachem naszej sytuacji przekształca się w diabła. Brakujący znak jest rzeczywiste tłumaczenie grzechu. Nieznajomość mesjasza jest równoznaczne nigdy nie studiował Pracy. Piekło jest utrata naszej Prawdziwej Woli, dzięki roztrwonić i możliwości. Trzymając się naszej fałszywej tożsamości i negatywnych emocji potępia nas do ognistego dołu.

Do we need religion? Many would say no. Do we need metaphor? Probably not, but I'd be hard pressed to convey my meaning without it. I believe religion helps us emphasize the importance of things which ordinary people don't care about. “Why bother to Awaken? Awaken from what? I'm already awake, right?” No, not like how we define it. Only a 4th Way school can possibly show the masses what's really going on – the depth of this conspiracy against the human race (hello, Thomas Ligotti).

A online network of 4th Way students begins working throughout the world, it becomes a dominant school which joins with others, spiritual paths from all corners realize the Rosetta Stone qualities of this system, then a cultural shift may precipitate a political shift, Unification begins. Raising awareness will raise consciousness. Can you feel the forward motion of such changes?



VII.

Speaking of beliefs and arguments, I still get atheistic crusaders who demand that I admit the foolishness of creating a religion around the Cthulhu Mythos. Assuming that the Mythos belongs to Lovecraft and him alone (which is clearly not the case), let's look at this debate from a new angle.

Tak, Lovecraft nie pozornie uwierzyć w konkretnych podmiotów wymienionych Shub-Niggurath i Yog-Sothoth. Będę przyznać, że punkt, a także, choć mało nie. Niemniej, opisując takie podmioty i (anty) kosmiczny paradygmatu z którego pochodzą jest dzieło życia HP Lovecrafta. Czy ktoś zaprzeczy, że? Co jest twierdzenie HPL do sławy, jeśli nie jego wkład literackich i dlaczego ktoś miałby dbać o jego twórczości jeśli nigdy nie włączone czarownice nawiedzony Arkham, Dread Cthulhu lub zakazanego Necronomicon? Lovecraft jest Mythos; Mythos jest Lovecraft.

"Wszystkie moje opowiadania, niezwiązane, ponieważ mogą one być", Lovecraft powiedział: "są oparte na fundamentalnej wiedzy lub legenda, że ten świat był zamieszkany w tym samym czasie przez inną rasę, którzy w praktykowanie czarnej magii, stracił swoją pozycję i zostali wypędzeni, ale żyć na zewnątrz zawsze gotowy do odebrania tej ziemi ponownie. "

Teraz Zwróćmy uwagę na Cthulhu Mythos się. Co to ma? Chce nam przeszkadzać. Szepcze tych Widmowe Devil-Bogów w przyciszonym tonów w obawie przed wzywając ich serwitory shambling lub powołując się na ostateczną manifestację przerażeniem, że jest sama ich obecności! Mythos chce rozszerzyć i wyrwać, ale chce pokazać wrodzoną słabość rzeczywistości, jak również, żałosne krótkowzroczność ludzkości.

Dlaczego nie powinniśmy dać tej bogatej mitologii zbytu? Dlaczego nie pozwolić mu się rozmnażać? Czy nie tego Lovecrafta pragnienia starsi wyścigu? Nawet jeśli wszystko jest tylko metaforą, podobnie jak religia, nie jest tam bluźnierczy mądrość w wierze taką dziwność? Jeśli życie jest tylko cienie na ścianie jaskini Wzywa, to dlaczego nie zrobić własne postacie cień na podobieństwo fikcyjnych istot, które reprezentują pierwotny potworność poza naszym kruchym wszechświata? Zwłaszcza jeśli te fikcyjne głodu istoty na naszej jaskini zniszczenia! Jeśli Mythos można opisać jedynie jako fantazji, potem twierdzą, że cała rzeczywistość, każdy aspekt, który można nazwać, jest tak subiektywne i fantastyczny, ale o kilka rzędów wielkości ciemniejszy niż co Lovecraft zaproponował.

Scion Opatrzności okazał się ciemny prorok naszych czasów: wiek śluzu. Możemy spojrzeć na prac naukowych lub zrobić własną analizę. Krótko mówiąc, ja wspomnieć stałą wykorzystania Lovecrafta Tarota we śnie-Quest of Unknown Kadath. Jego okultystyczny badania "The Horror w Red Hook". Widzimy starożytnych astronautów w "The Call of Cthulhu". Wielu z nas był świadkiem krzyżowanie ras między ludźmi i Ones głęboko w "The Shadow Over Innsmouth". Co o crosspollination matematyki, magii i folkloru z "The Marzeń w Witch-House"? Wreszcie, zawsze jestem zaskoczony, miłośników Lovecrafta, którzy są w błogiej nieświadomości uporczywej satanizm w jego świętokradczy tekstów. Lovecrafta niezachwianą korzystanie z demonologii i kulcie szatana musi poruszały się od słabo oświetlonym komory rytualnego niewidzialny, podobnie Brown Jenkin.

Oczywiście, niektórzy mogą uznać nasze wykorzystanie Lovecraftian estetyki jako niesmaczne jak współcześni krytycy znaleźć prozę Lovecrafta. Nie 21st century czytelnicy wiedzą, jak wyśmiewał i niedoceniane jego praca była w 1920-tych i 30-tych? Opowieści o zwyrodniałych bandytów poważne i straszne rzeczy z bezcielesne głosy w głębi ziemi, i kultów dziwnych oczekujących na gwiazdy przyjść jeszcze raz w prawo - my tylko je ponownie teraz z powodu autentyczności Lovecrafta i jego otoczenie dał im. Doceniamy Mythos teraz, bo nic zupełnie jak okazało się z dziwnym fikcji. Nie ma merytorycznych i transcendentną jakość która Cult of Cthulhu próbuje uchwycić przyjmując Mythos jako prawdziwe.

Many of us believe the baleful alienage of our prophet can transport an individual outside generally accepted reality. Such a vantage point allows the Cultist a rare perspective – objective consciousness! A glimpse into those interior dimensions which ordinary man tries to ignore – they are the keys. We are the doors. Call it. Call it. Call it! Yog-Sothoth clamors spherical and muculent at the threshold. We are your children. Hail to thee, Father. Yog-Sothoth is the key. Yog-Sothoth is the gate. Yog-Sothoth is the key and guardian of the gate. All is one in Yog-Sothoth! That unquiet void within, deep inside our slumbering seed upon which the green stars shine. I cry for thee, bloody foetus… thou art my crimson phoenix! Awaken, star traveler, dripping bilious green slime upon our world. Awake!



VIII.

The other day, a Cultist asked me something. “Where's the 4th Way how-to manual?” He wanted to know exactly which book taught the precise exercises to put his evolution into high gear. This Cultist asked me for the low-down on how to Awaken in the shortest amount of time. And why not? It's a great question. Unfortunately, I had to tell him the truth. No 4th Way how-to manual exists. We might as well go searching for the real Necronomicon!

Here's the thing – we have to create our own how-to manual. Each 4th Way student must design his own regimen for waking up, and he has to follow it as best he can, knowing that his self-created route will have to change before too long. Aye, there's the rub! He cannot keep following the same well-worn path he just walked. New territory must be staked out, new paths explored. The student's progress towards Awakening is altered by his circumstances and discipline. The result is unique. Guiding principles remain the same, but the journey is always new and always into the unknown.
I've read a lot of Fourth Way books; followed many Fourth Way teachers, masters, and gurus; tried various techniques. About fifteen years of study and effort has yielded me a certain amount of understanding. Keep reading and I'll share with you a glowing shard of wisdom…

The road to higher consciousness is endless and infrequently traveled. The singular yet infinite door I have to walk through, again and again, is one of a kind. That door is a particular shape, color, and design because it's my door and my door alone. It leads to the Great Old Ones. No one can tell me exactly how to open it. I have to figure that out for myself. It requires a special key which only I can conjure. Books, masters, and fellow students are invaluable, but there's no universal device exterior to us which can unlock our true potential. There are no shortcuts. The way is simply the way we must go; the work is simply the work which must be done.



IX.

Think of all the wonderful things you could do with a million dollars. If I offered you a million dollars, would that get your attention? Would that motivate you? How bad do you want this money in my outstretched arms? What would you do to obtain it? How hard would you work? Money is freedom in the great illusion we call life. The Work is freedom outside of life, beyond the matrix. Now, think about this… how valuable is that money compared to your true self, your freedom from illusion, the green star seed inside you which has the potential to grow into God?

Zróbmy to wybór trochę bardziej interesująca. Co jeśli dałem ci milion dolarów w zamian za twój zablokowania w więzieniu? Pieniądze są mniej kuszące teraz, prawda? Osobiście wolałbym mieć moją wolność. Ale to dlatego, że mam smak słodki nektar wolności. Większość ludzi nie może powiedzieć, że ponieważ są one we śnie - co jest bardzo podobny do więzienia. Dla przebudzonego człowieka, ucieczkę z więzienia wszystko. Dla niego milion dolarów to za niezbędne do życia świadomie jako nadmiarem zabawny kolorowego papieru.

Jest to różnica pomiędzy życiem a pracą. Życie jest wszędzie wokół nas. Jest wszędzie, ponieważ matryca jest wszystko encompasing. Wciąż trudno zobaczyć przez warstwę po warstwie iluzji, bardzo przekonujący i "prawdziwy". Często zdarza się, że oddzielenie się od życia. Idę do wewnątrz, obserwując, koncentrując się, pamiętając ... przesiewania i wyłuskiwanie. Nasze wewnętrzne mięśnie, mięśnie więzienia nazwijmy je, może zmienić tego, kim jesteśmy, ale tylko wtedy, gdy mamy będą z nich korzystać (winda twarde, odpocząć, zjeść i odzyskać, a następnie podnieś nieco trudniejsze). Odwróć się plecami od życia raz na jakiś czas. Będziesz zaskoczony tym, co widzisz. Prawda, Bracia i Siostry! Black Mirror odkupienia. Singularity. Jedności.

In the end, the money won't save you. Stop envying the rich celebrity douchebags who seem to have whatever it is you're looking for. It's not true. Don't envy them; their wealth and fame is built upon a house of cards. It's not real. Never was. Only that long and hard truth, which we continually run away from every chance we get, is real. Stop running. Find a way out of that prison. Allow me to help you or let another Cultist help you. It's easier to escape if you have the help of someone who is already free. You can think of me as a salesman. I sell freedom at a million dollars a pop. Only those few who are capable of turning their backs on the cash are worthy to proceed.



X.

The other day, I received this question. “Don't Left Hand Path organizations such as the Temple of Set and Cult of Cthulhu stifle the antinomian impulse – the native lawlessness and taboo breaking which is required of LHP practitioners?

To some degree, yes. Nothing on this earth can be ideal and sustainable in its purest form. No organization is perfect, and that goes triple for every single member within the organization. Orders, individuals, and impulses have a tendency to degenerate. Sad, but there it is. Entropy exists because life is mechanical. Machines break down. Consciousness is organic. Conscious orders, individuals, and impulses adapt and evolve. Sustained effort is the work of God.

I do believe LHP groups can assist outsiders in going further out – beyond the barriers. Such types are, by definition, outside the normal parameters of life.

Organizations like the Cult of Cthulhu are for outsiders who want to do something with their “outsideness”. Our religion is not a haven for rebels without a cause or iconoclasts who no longer seek truth. We put outsiders to work. That's what we do. We provide an agenda and a structure. I'll come right out and tell you what those are: our agenda is to Awaken; our structure is that of a black magic lodge. Just as the Church of Satan (or Hugh Hefner's burgeoning Playboy empire) of the 1960's and 70's, the Cult of Cthulhu is an organization of non-joiners who share a particular ideal.

United, I think we can accomplish far more than we could working alone. A Cultist named Talek recently compared the Cult of Cthulhu to a Magnetic Center within the morass of random and conflicted 'I's called Left Hand Path. He noticed that Magnetic Center, like the Cult of Cthulhu, is willing to organize for the purpose of Awakening. Immediately, I saw the sense of his comparison, which is why I re-posted his comment at the “Directory of Awesome Posts” thread over on the Cult of Cthulhu discussion boards.



XI.

Prace muszą zostać dla nas rzeczywiste. W przeciwnym razie, my ją tylko jako teorii lub, co gorsza - fikcja! To samo z Cthulhu Mythos. Bez wiary nie ma nic. Nie pasja, bez energii, bez stymulacji, bez dysku, bez dyscypliny, bez transcendencji, a także brak zmian. Wiara jest podstawą naszego viridescent nauczania. Oczywiście, jak już mówiłem wiele razy wcześniej, wiara nie tylko rzeczywistość. Jest to także proces, podróż. Samo powiedzenie coś jest prawdą nie czyni go tak. System przekonań jest zwykle starannie stworzone ramy dla nas powiesić naszą subiektywną rzeczywistość na jak wieszakiem. Nasza warstwa została wykonana przez niewidzialne ręce tysiąca wpływów różnych. Te właśnie czynniki subtelnie kształtować naszą wizję świata w czasie, jak erozja skał na plaży.

W kulcie Cthulhu, uczę ludzi do tworzenia nowego systemu wierzeń świadomie. Robi to z zamiarem stanowi różnicę w świecie. Świadomość podnosi potencjalnie niebezpieczną koncepcję, jak samo-progamming do wzniosłe. Praca musi zrobić wrażenie na nas. Prorocze prozy Lovecrafta, miejmy nadzieję, mieć wpływ na nas. Wszystkie kawałki z satanizmem do magii chaosu do gnostycyzmu do buddyzmu do mojego szaleństwa własnym - to wszystko musi ponownie kształtować naszą istotę. Wpływy zderzają się z części powierzchniowych nas cały czas. To nie jest o co chodzi. Nie dbam o fałszywej osobowości. Jestem zainteresowany tylko w głębokim, ciemnym rzeczy, które mogą przedostaje się z naszym centrum. Jest to materiał promieniotwórczy, a to może zniszczyć iluzję jeżeli mamy wolę.

So, let them ridicule us. After all, Cultists have a sense of humor. Most of us will laugh right along with the naysayers. I might even laugh the loudest! However, I don't let opposing belief systems tear mine down. That's just weak sauce. Why would I spend years creating something as intricate and profound as our emerald paradigm only to throw it all away when some random dude gives me the best possible advice he can think of: “Give up!” No, sorry. Myślę, że nie. “Give up… please?” Nah, I'm good.

In the end, it is I who end up ridiculing my detractors. Allow me to demonstrate. “Hi, I'm average everyman. I think just like all the other people you've ever seen at Wal-Mart, McDonalds, and the mall. My opinion of Venger Satanis matters because I've heard stuff and/or he didn't show me enough respect one time. I know what I'm talking about. My mother said so. Plus, the vast majority (my closest internet buddies) agrees with me. OMG, I'm just that awesome! Weeeeeeeeeeee. Epic fail to you, VS.”

Hahaha! That was fun. Hey, where are you going? I was just kidding. No, come back. Ridicule me some more. Seriously, I could use a good laugh.


By His loathsome tentacles,

Venger As'Nas Satanis
Ipsissimus
Cult of Cthulhu




.
.
.


If you enjoyed this post, make sure you subscribe to my RSS feed !

10 Responses to "Prison Mięśnie Limelight jazdy Backseat przez Bramę Desert"

  1. Donnie Ray mówi:

    To jest rzeczywiście coś bardzo głęboki i jako takie wymagają czasu na przetworzenie. Jestem obecnie w procesie stawania się czymś, co zawsze jakoś wiedziałem, że będę. I wierzcie lub nie, to ma bezpośredniego związku z artykułów zamieszczonych w tym eseju ... Zobaczymy się wokół Cora, a ja zdecydowanie czytać później zrobiłem zakładkę ...

  2. Rahm'Ahjhan mówi:

    Dobrze powiedziane VS! Doceniam twoją skłonność do nieustannego przekształcania rdzeń kultu filozofii za pomocą różnych metafor podczas zraszania trochę więcej w na rzecz tych, nieco dalej. Format tego eseju jest miły shotgun koncepcji i do myślenia.

    Zapamiętaj sobie ... Bądź ta chwila ... i obudzić.

  3. Yahn'ikthorn mówi:

    Świetny artykuł, lubię mieszankę prozy i fakt twardym. Sprawia, że ​​chcemy otworzyć ten czwartej książce drogę, Uspieński i dostać się do pracy.

  4. ahariman6 mówi:

    You are truly insightful in this essay! I totally have the same issues that are mentioned in this essay that I want to fix. I don't identify with my body, whenever I refer to myself I think of a swirling vortex of chaotic, ever changing energy. Whenever I do this my body feels more relaxed, I can have it recall things better, if I am in a good mood it literally affects others around me, enhancing their performance. But, I always get this feeling that there is an invisible force of some kind
    trying to force me back into my primitive and dull half existence, where “I” have no control. That scares me more than a flying polyp (they're sooo scary looking no offense to those who ally themselves with these beings).

    I also enjoy your personification of the unknown is a pit/gate to some hellish dimension, it shows how we are afraid of something alien to ourselves. It's a natural reaction of our body, it wants to survive, and if it sees something unknown
    to it, it will shudder and go into withdrawal. “I” wish I could stay awake, but something doesn't want me to, I think it is my body. Maybe some otherworldly entity has control over it when “I” am not present, and when my body is in
    control it sucks! It's anxious, unfocussed and just plain miserable. But when “I” am in control, it is like I can see things for what they are, nothing can escape me. “I” feel that “I” am getting close, soon I will awaken and be free.
    Maybe that's all “we” want, freedom, and could care less if the world is good or evil, freedom is what “we” want.

    Wonderful essay, the last bits are very instructive. It is true, we should find our own original way to awaken,
    because our essence, the real “Us” knows what is right.

  5. Donnie Ray says:

    Do VI w tym momencie. Myślę, że powinienem powiedzieć, że znany filozof LHP powiedział kiedyś (ja parafrazując) "Cele końcowe ścieżki lewej ręki nie są naturalne. Natura chce nas trzymać pod pantoflem. Aby utrzymać nas z coraz to, co chcemy mieć. "Jednak Anton LaVey twierdził, że LHP akceptuje człowieka takim, jakim jest nie narzucając nienaturalne pragnienia i dążenia do niego jak tak wielu z głównego nurtu religii. Wolę myśleć, że LHP praktycy, którzy być tym, kim chcą być! Czy to naturalne, czy też nie jest bez znaczenia. I am who I choose to be.

  6. SororOAC mówi:

    Wonderful Essay! I really enjoyed reading it and found a lot of useful insights into myself and my journey through the wastes. For that, Venger Satanis, I thank you!

  7. jakethesnake666 says:

    I am new to the Cult of Cthulhu.

    I can certainly identify with Collins. It seems that for years I have been standing at the edge of the Hell/pit but lacked the will to take the plunge. In all the time I have pursued the theistic Satanist path I have not found any group or individual who has given such depth to the voice of the LHP as Venger Satanis. In this writing and others, it is as if he is writing about my own struggles, questions, desires and goals. In the short time that I have studied the writing of Venger Satanis, I have been asking many questions about my relationship with Satan and what Satan wants with and for me and where do I go from here. There is so much to learn and so much to gain. I am only beginning to see what a prison I live in and how far I have to go before I can find my salvation in a dark and blasphemous paradise.

    Hail Satan!
    Hail Venger Satanis!
    Hail Cthulhu!

  8. Troll says:

    Re: Limelight Prison Muscles Are Backseat Driving Through the Desert Gate

    This response is dedicated to the Blue Pill.

    “I do not feel obliged to believe that the same God who has endowed us with sense, reason, and intellect has intended us to forgo their use.” ~ Galileo

    I.

    In the dark chambers of endless screaming, we madmen in our black shrouds will mumble dim veneration to the immensely powerful and dominating entities destined to breach the sky. On that day, rending asunder its still azulian mountains of cloud and clarity, the hideous darkness of space will confirm for the faithful that the illusion we take for reality is the very reality itself, and the Gods upon whom we rely have our best interests at heart. Who created the gate and why? Those alien beings, Demon-God messiahs, hungering for our minds and willing to exchange it for the salvation of our souls.

    Awakening is never redundant. Its deft puissance glorifies the reality we pursue in our thrall to our horrific masters. Our manifesting may never be mistaken for passive living, no matter how futile our cogitations and activities. We are the directors of our True Wills, sacrificed unto the Elder Gods and forever maligned.

    “God did not give man thought to appreciate his life but to fear his death.” ~
    Mike Hutchison

    II.

    Red is the colour of stopping, of blood, and of peril. It curtails the Awakening process, suffusing us in a wash of illusion and dire consequence. We *are* already awake. As masters we will discern the progress we have made, for we are the ones capable of assessing how awesome we have become in our power. The sleep of Life, ordinary pursuits of conventional, physical results, are all fantasies! They bear no relation to our reality. We have our eyes set on the concentric circles of the Inner Life, the distended dimensions of the Great Old Ones, spinning tendriled directing mysteries through our brains and hearts. Their thoughts are the True Awakening. Their call, the True Gnosis. Open to all possibilities, ready for their Perfect Truths, we are open-minded and pure.

    Losing control is weakness, failure, and the Sleep of Ignorance. Abandoning the lilting flute of the Elder Piper, our resolve becomes faint, our dominion softens and allows inferior human values to once again resume, our concern for the conventions of human society, of the resolved 'I' of corporate delusion, to reign once more. When they speak for us, we are lost. We always make misstakes. Our approach has imperfections. The Great Old Ones see these flaws and correct them, drawing nearer from their cyclopian architecture and trapezoidal portals so as to inflict upon us the discipline we so richly deserve.

    The universe is arrayed against us. The bilious green rivulets of pulsating, luminous, malevolent slush will help us. They will make us Gods and then we shall dominate the universe to which we are now subject. Gods are ineffable commanders of the cloven-hoofed demiurgic forces keeping Man's illumination submerged. Gods are unknown and we shall become them. With patient dedication to our glorious masters, we shall emerge, employing our personal aesthetic, as messiahs. God is our destination. We shall see all sides at once, manifesting objective consciousness and understanding that which is beyond us.

    Metaphor blurs into reality, reality into metaphor, and back again. The conscious circle of humanity becomes the Kingdom of God, Emerald Kingdom, Heaven, Paradise, and the beautiful City of R'lyeh. The terror of our situation is transformed into the demesne of the Devil.

    “Men of broader intellect know that there is no sharp distinction betwixt the real and the unreal” ~ HP Lovecraft, “The Tomb”

    III.

    All the mythos, unconnected as they may be, are based on the fundamental lore or legend that this world was inhabited at one time by another race who, in practicing black magic, lost their foothold and were expelled, yet live on outside ever ready to take possession of this earth again. They want to disturb us. They whisper of those eldritch Devil-Gods in hushed tones for fear of summoning their shambling servitors or invoking the ultimate manifestation of horror that is their mere presence! They want to expand and break free; they want to show the inherent weakness of the reality that is a metaphor that is a reality, as well as the pathetic myopia of mankind.

    There is blasphemous wisdom in believing such strangeness. Life is shadows upon a Cave wall, so we make our own shadow figures in the likeness of the primal monstrosity beyond our fragile universe. Those beings hunger for our Cave's destruction! All reality, every aspect that we can name, is subjective and fantastical.

    We are the doors. Call it. Call it. Call it! Yog-Sothoth clamors spherical and muculent at the threshold. We are your children. Hail to thee, Father! Yog-Sothoth is the key. Yog-Sothoth is the gate. Yog-Sothoth is the key and guardian of the gate. All is one in Yog-Sothoth! That unquiet void within, deep inside our slumbering seed upon which the green stars shine. We cry for thee, bloody foetus! Thou art my crimson phoenix! Awaken, star traveler, dripping bilious green slime upon our world. Awake! The End of our Cave is nigh!

    Each cultist must design her own regimen for waking up, and she has to follow it as best she can, knowing that her self-created route will have to change before too long. Aye, there's the rub! She cannot keep following the same well-worn path she just walked. New territory must be staked out, new paths explored.

    The true value is our freedom from illusion, the green starseed inside us which shall grow into a God. Escaping from prison is everything. The difference between life and the Work is that life is all around us. It's everywhere because the Cave is all encompassing. Layer after layer of illusion deceives us, all very convincing and real.

    Nothing on this earth can be ideal and sustainable in its purest form. No organization is perfect, and that goes triple for every single cultist. Orders, individuals, and impulses have a tendency to degenerate. Entropy exists because life is mechanical. Machines break down. Consciousness is organic. Conscious orders, individuals, and impulses adapt and evolve. Sustained effort is the work of Gods.

    We provide an agenda and a structure. Our agenda is to Awaken; our structure is that of a black magic lodge. The Cult of Cthulhu is an organization of non-joiners who share a particular ideal.

    Merely saying something is true doesn't make it so. A belief system may be a carefully created framework for us to hang our subjective reality upon like a coat rack. Our coat was made by the invisible hands of a thousand different influences. These influences subtly shape our worldview over time, like the erosion of rocks on the beach.

    In the dark chambers of endless screaming, we madmen in our black shrouds will mumble dim veneration to the immensely powerful and dominating entities destined to breach the sky. On that day, rending asunder its still azulian mountains of cloud and clarity, the hideous darkness of space will confirm for the faithful that the illusion we take for reality is the very reality itself, and the Gods upon whom we rely have our best interests at heart. Who created the gate and why? Those alien beings, Demon-God messiahs, hungering for our minds and willing to exchange it for the salvation of our souls.

    Choose.

    Błyszczka

  9. lokigirl says:

    Venger Satanis,

    I absolutely love it!! Now I will be ready to talk about some of my difficulties and I understand it all very well. And Venger, none of this seems obscure to me. Ia Ia Cthulhu F'taghn!

  10. Ubercrow says:

    It's working, (or I am!)…I'm beginning to take charge of my life…thank you for the insightful essay.

Pozostaw odpowiedź

FireStats ikona Powered by FireStats